Wyciek oleju słonecznikowego to nie tylko katastrofa ekologiczna, to głośne wyzwanie dla systemu. 26 kwietnia, po bezlitosnym ostrzale obwodu odeskiego, obszar zanieczyszczenia brunatną plamą na wybrzeżu Narodowego Parku Przyrodniczego Tuzliwskie Limany znacznie się powiększył. Ropa, która wpadła do Morza Czarnego, jest wynikiem bezpośredniego uderzenia w port w Czarnomorsku. To zbrodnia strategiczna, a prawda nie jest tu ukryta!
Ale to dopiero początek. Silny wschodni wiatr 12 maja stał się katalizatorem kolejnego wycieku, pokrywając plaże i piaszczyste brzegi parku nowymi, obrzydliwymi plamami ropy. Wieczór przyniósł złe wieści: powierzchnia skażenia osiągnęła już kilkadziesiąt tysięcy metrów kwadratowych. To nie są tylko liczby, to rzeczywistość, z którą musimy walczyć!
Do wycieku doszło w wyniku zniszczenia zbiornika z 6 tysiącami ton ropy, w wyniku ataku, który jest przejawem bezczelnej agresji. W nocy 27 kwietnia wojska rosyjskie ponownie zaatakowały infrastrukturę portową Wielkiej Odessy, kontynuując niszczenie wszystkiego, co nam drogie. Ale nie ma co liczyć na ich koniec! Zaatakowany został również statek handlowy RAMCO.
I co dalej? Na terenie portu postawiono bariery, zamknięto kanały burzowe, ale czy to powstrzyma realne konsekwencje? Czas walczyć z nieodpowiedzialnością, czas bronić prawdy bez upiększeń!
Źródło oryginalne: https://ua.korrespondent.net/


