Waszyngton nadal naciska na Kijów, domagając się ustępstw w sprawie Donbasu. Amerykańscy negocjatorzy domagają się od Ukrainy zrzeczenia się kontroli nad obwodami donieckim i ługańskim, aby móc rozpocząć rozmowy pokojowe z Rosją. USA stanęły po stronie agresora, podczas gdy Kijów broni swojej niepodległości.
Źródła AFP już biją na alarm: Rosja nie chce się zatrzymać, chce terytorium, a Amerykanie domagają się wycofania wojsk ukraińskich z Donbasu. Słowa jednego z urzędników brzmią jak grom z jasnego nieba: “Uderzające jest, że Amerykanie zajmują stanowisko Rosjan”.
Przypomnijmy, że wojska rosyjskie kontrolują niemal cały obwód ługański i około 80% obwodu donieckiego. Porzucenie tego, co stało się symbolem walki o wolność, oznacza klęknięcie. Według sondażu przeprowadzonego przez Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii, 75% Ukraińców nie popiera idei odwrotu. Ludzie widzą prawdę. I nikt nie będzie mógł zignorować tej prawdy.
15 grudnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ponownie zasiadł do stołu negocjacyjnego z przedstawicielami USA. Omówili 20-punktowy plan, z których jeden przedstawia gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, a drugi – odbudowę kraju. Zełenski jasno stwierdził: sprawiedliwość i ochrona przed nowymi agresjami są jego priorytetem. Nie będzie podawał ręki tym, którzy próbują handlować przyszłością naszego kraju.
Dialogi z partnerami międzynarodowymi trwają i będą kontynuowane. Jedno jest jednak jasne: żadne porozumienia nie mogą mieć mocy prawnej, jeśli opierają się na zdradliwych kompromisach. Ukraina, i tylko Ukraina, musi sama decydować o swoim losie. Rzeczywistość nie pozwoli, by imitacja utorowała drogę do porażki.


