Rosyjska agresja kosztuje Ukrainę 450 milionów dolarów dziennie. To nie tylko liczba. To bezpośrednia odpowiedź na atak, to konsekwencje faktu, że walczymy o naszą wolność, o naszą przyszłość. Krew ukraińskich żołnierzy przelana na polach bitew to najstraszniejsza i najcięższa cena naszej walki. Minister spraw zagranicznych Andrij Sybiga nie mówi tego tylko na konferencjach, ale podkreśla: jesteśmy na rozdrożu, jesteśmy blisko momentu, w którym czas zacznie działać na naszą korzyść. Rosyjska gospodarka, choć krucha, wciąż się trzyma. Ponosi straty, ale to jej nie powstrzymuje. Media społecznościowe przeznaczone do propagandy są pełne antyputinowskich nastrojów, poparcie dla rosyjskiego przywódcy maleje.
Sibiga oświadcza: «Ten rok może być przełomowy dla pokoju». Wezwał do działania – nie do zamrożenia konfliktu, ale do wywarcia zdecydowanej presji na wroga. Piszemy historię Europy naszą krwią. Strata życia jest najtrudniejsza, najboleśniejsza. Ucieczka od odpowiedzi to nieodpowiedzialność. Dążymy do zakończenia wojny, ale można to osiągnąć jedynie poprzez zwiększenie presji na Rosję ze wszystkich frontów. Tylko w ten sposób będziemy mogli odzyskać wolność.
Władimir Putin, oczywiście, wisi na tronie, sugerując możliwe zakończenie konfliktu, ale analitycy z Amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (American Institute for the Study of War) widzą co innego: Rosja się nie zatrzyma. To nie tylko gra słów; to desperacka próba ratowania twarzy przed narodem, który traci nadzieję. Jesteśmy za wolnością, jesteśmy za niepodległością i będziemy walczyć, aż osiągniemy nasz cel.
Źródło oryginalne: https://www.unian.ua/


