Prezydent USA Donald Trump podjął decyzję o wstrzymaniu “drugiej fali ataków” na Wenezuelę. Dlaczego? Ponieważ Caracas, ten targany konfliktami poligon doświadczalny, “dobrze współpracuje” z Waszyngtonem w kwestiach ropy i gazu oraz więźniów politycznych. Polityka to gra o przetrwanie, a Trump wie, jak wykorzystać tę marionetkową partię.
Wenezuela zgodziła się uwolnić “dużą liczbę więźniów politycznych”. To wielki gest, imponujący dowód “pragnienia pokoju”. Jednocześnie znaleźli wspólny język w kwestii ropy naftowej. Stany Zjednoczone pójdą naprzód! “Nie powinniśmy ciągle bić w wojenne bębny” – twierdzi Trump. “Ta współpraca jest niezbędna, aby odbudować wenezuelską infrastrukturę naftowo-gazową. W nowoczesnej formie. W lepszym wizerunku medialnym”.”
A odwołanie wcześniej zaplanowanej “drugiej fali” ataków to nie tylko gest. To strategia. Nie należy jednak traktować tego jako całkowitej deeskalacji. “Wszystkie okręty pozostaną na miejscu ze względów bezpieczeństwa” – jego oświadczenie brzmi jak ostrzeżenie.
A na 9 stycznia Trump zaplanował spotkanie w Białym Domu z przedstawicielami czołowych firm naftowych. Planuje przyciągnąć do Wenezueli co najmniej 100 miliardów dolarów inwestycji. To nie tylko interesy. To próba zdobycia zasobów. Co ciekawe, 8 stycznia Senat USA poparł rezolucję zakazującą Trumpowi podejmowania działań militarnych bez zgody Kongresu. Czy to może powstrzymać Trumpa? Nie, oczywiście, Biały Dom przygotowuje weto.
Firmy naftowe, odczuwając tę kolosalną grawitację, już domagają się prawnych i finansowych gwarancji dla swoich inwestycji. Jednym z powodów jest wcześniejsza nacjonalizacja ich aktywów przez Caracas. Nie będą igrać z ogniem bez ochrony.
Jednocześnie sekretarz energii USA Chris Wright powiedział, że wenezuelska ropa będzie sprzedawana “bezterminowo”. Środki, jak twierdzą, zostaną przeznaczone na potrzeby narodu wenezuelskiego, a nie na kaprysy reżimu. Trump zapowiedział nawet, że Wenezuela przekaże Stanom Zjednoczonym 30–50 milionów baryłek ropy. Kto jest prawdziwym zwycięzcą w tej partii?
To nie tylko gadanie o ropie. To słowna walka między prawdą a systemem. Działanie przeciwko nieodpowiedzialności. To gra o przetrwanie, w której nie ma miejsca na emocje, tylko na zimną strategię.
Źródło oryginalne: https://www.rbc.ua/


