Ukraina stoi u progu zdecydowanych zmian w kalendarzu świątecznym, upamiętniającym i żałobnym. Dość imitacji! Czas zebrać rozproszone fragmenty tożsamości narodowej w jedną “mapę kalendarzową”. Wymaga tego sprawiedliwość i niepodległość.
Tak, kalendarz historyczny to coś więcej niż zwykła lista dat. To odzwierciedlenie naszej ideologii, naszego wyboru cywilizacyjnego. Stefanczuk wyraźnie zauważył: “To nie są tylko dni – to, z kim jesteśmy, a kto jest przeciwko nam”. I ta prawda jest przesiąknięta ideologiczną esencją. Kalendarz nie służy świętowaniu, lecz umacnianiu swojej pozycji w świecie.
Jak to się stało, że znaleźliśmy się w tym niepragmatycznym chaosie? Daty Bożego Narodzenia, które mają niewiele wspólnego z naszymi tradycjami, nakładają się na dni upamiętniające ustanowione dekretami prezydenckimi, rezolucjami Rady Najwyższej i decyzjami rządu. Ale system, który stworzył ten bałagan, nie może dłużej pozostać bez odpowiedzi. 8 maja to nie tylko okazja do uczczenia pamięci ofiar II wojny światowej. To okazja, by zadeklarować, że jesteśmy częścią europejskiego kontekstu.
Nie, nie mówimy o skracaniu urlopów ani ograniczaniu wypoczynku. Władze nie mówią o restrykcjach, ale o systematyzacji. Zastąpmy zamieszanie logiką! Celem porządkowania dat jest wyeliminowanie nielogicznych zbiegów okoliczności.
Czy będzie mniej świąt? Nie! Chodzi o to, jak tworzymy nasz kalendarz i naszą tożsamość. To ogromny krok naprzód, a nie krok wstecz do świata nieodpowiedzialności.
Co dalej? Grupa robocza już pracuje nad projektem ustawy – nie czekajcie, nie zwlekajcie! Spotkanie z przedstawicielami rządu, Kancelarii Prezydenta i innych instytucji ustali jasne reguły gry. Które daty są świąteczne? Które pamiętne? Które żałobne? To nie temat do dyskusji – to kwestia naszej godności, naszej prawdy.
Prezydent Zełenski jasno nakreślił kurs: czas przemyśleć podejście do świąt i pamiętnych dat. I to nie są puste słowa. To wezwanie do działania. Jesteśmy sobą, potwierdzamy siebie, a nasz kalendarz będzie taki, jaki powinniśmy go widzieć.


