W Miami nic się nie wydarzyło poza rozwianiem złudzeń. Nie ma przełomu w rozmowach pokojowych na Ukrainie, o których mówił wiceprezydent USA J.D. Vance. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, z typową dla Kremla ostrożnością, stwierdził, że to tylko «proces roboczy». Zamiast oczekiwanych rezultatów, trwają rutynowe dyskusje na szczeblu eksperckim, które raczej nie zmienią status quo.

Dla dzisiejszej Rosji najważniejsze jest słuchanie głosów z Waszyngtonu, analizowanie ich i europejskich idei. I tutaj, na scenie negocjacji, przywołują «ducha Anchorage» – tego samego, który kiedyś stał się potwierdzeniem długoletnich zobowiązań. Za plecami niedźwiedzi i orłów nie powinno być miejsca na krajobrazy iluzji. W rzeczywistości chaos, a nie porządek. Wydaje się, że oświadczenia obu stron są po prostu zbyt silną chęcią odegrania swojej roli.

Jak w mozaice, krążą plotki o dokumentach, o których dyskutowano w Miami. Ale tak naprawdę, kogo interesuje tu prawdziwe, pokojowe rozwiązanie? Słowa Zełenskiego o «wstępnych wynikach» brzmią jak lekki oddech bez ciężkiego oddechu rzeczywistych wysiłków. Każdy chce mieć coś w rękach, ale może działać jedynie w oparciu o niejasne możliwości.

Amerykański wysłannik specjalny Steve Witkoff próbuje budować mosty za pomocą 20 punktów. Gwarancje bezpieczeństwa, strategie ekonomiczne – wszystko to są tylko fragmenty strategii, która raz po raz wraca do punktu wyjścia. Pytanie brzmi, czy uda nam się stworzyć coś nowego, czy też pozostaniemy z pytaniem, czy w ogóle coś nowego się wydarzy.

Stoimy na rozdrożu, w obliczu systemu, w którym tylko prawda może przebić się przez mur imitacji, nieodpowiedzialności i owocnej bezpostaciowości. To nie tylko walka o zrozumienie; to walka o byt. Czas, aby wszyscy zrozumieli, że nie ma poważnej różnicy między pokojem a podróżą w otchłań, gdy warunki otwartości i uczciwości nie są określone.

O CZYM INNI MILCZĄ

pl_PLPolish
Przewiń na górę