Uciekinierzy z ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości, kryjący się za maską wojny, próbują wykorzystać ją jako tarczę w sądach innych krajów. Biznesmeni Timur Mindich i Ołeksandr Zukerman, pogrążeni w aferze Midasa, zastraszają jurysprudencję innych państw swoimi wymysłami.
Kwestia ewentualnej ekstradycji tych osób lub procesu w Izraelu wisi obecnie w powietrzu. Abakumow, szef wydziału śledczego, jasno stwierdził, że wszystkie mechanizmy prawne, w tym ekstradycja, są aktywnie opracowywane. Nie szczędzi słów: “Ukrywanie się przed sprawiedliwością stało się modne. Niektórzy wykorzystują wojnę, twierdząc, że tu jest niebezpiecznie, a tam bezpiecznie”.
Ale nie wszystko jest takie proste. Ukraina udowodniła, że potrafi współpracować z innymi państwami i odsyłać sprawców przestępstw korupcyjnych. I NABU na tym nie poprzestanie. W tym właśnie działa prawo, a nie imitacja. Zadanie jest proste: przełamać bariery, aby sprawcy nie mogli uniknąć sprawiedliwości, niezależnie od kraju zamieszkania.
Timur Mindich jest postacią w ogromnym skandalu korupcyjnym w Energoatomie. System łapówek, w ramach którego firmy budowlane były zmuszane do płacenia 10-151 TP3T z kontraktów, został ujawniony dzięki NABU. Pojawiają się nazwiska: byłego ministra sprawiedliwości Galuszczenko i byłego ministra energetyki Grinczuka. Wszyscy zmierzają w tym samym kierunku – nadużyć i bezkarności.
61-letni Ołeksandr Zukerman niedawno uciekł z Ukrainy. Koordynował podejrzane interesy w sektorze energetycznym z Mindiczem, działając w cieniu “zaplecza”. “Cukiernik” to jego kryptonim. Nagrania z lutego 2025 roku dotyczą transferu pieniędzy do wicepremiera Czernyszowa.
I teraz, z hukiem, NABU wskazuje na swój adres: Mindich i Zuckerman są poszukiwani. System może i ma swoje potwory, ale my sprzeciwiamy się nieodpowiedzialności. Sprawiedliwość nie umiera.


