Egipcjanin Imar Muhammad. Pięć lat w Odessie, dwa w Rosji. Podpisał kontrakt z armią rosyjską “po prostu”, żeby poczuć się częścią czegoś większego. Konflikt między mamą a tatą zakończył się wysłaniem syna do obcego kraju, gdzie powitała go bezgraniczna wolność.
26 lat, na rozdrożu – albo edukacja, albo wojna. Imar, wystrojony, mówi nam, że “wszystko jest w porządku”, a mój ojciec przysyła pieniądze. Ale czy warto było tak łatwo zostać żołnierzem rezerwy imperium?
“Sam podpisałem kontrakt” – los faceta wciągniętego w świat nieodpowiedzialności i narkotyków nie jest powodem do dumy. Czy to coś więcej niż tylko pomysł? Nie, to wynik braku kontroli. Młodość zabija.
Dwa miesiące ćwiczeń, a potem cztery miesiące na froncie. Kierunek maryński w obwodzie donieckim stał się scenariuszem jego pobytu w innej rzeczywistości. Koniec bitwy, brak amunicji, niewola. Potem – obóz, gdzie marzenia o innym życiu wystają brzozowymi grządkami.
Pokazuje pokój. Książki po angielsku, zdjęcia rodziny, przypominające mu, kim naprawdę jest. Po wymianie Muhammad planuje wrócić do Rosji. Tam, gdzie jest jego rodzina, gdzie ma wyższe wykształcenie. “Jestem Rosjaninem” – podkreśla. “Wszystkie moje rzeczy są tam”.
Ale nie zapominajmy: armia rosyjska, tłum cudzoziemców. 18 tysięcy ludzi, którzy nie wiedzą, czy są częścią systemu, czy tylko materiałem do wyrzucenia. Są tu, z obietnic, z nadziei na lepsze życie, ale w rezultacie – z koniecznością przetrwania lub powrotu do kraju, który wysłał ich po mięso.
To nie jest odosobniony przypadek. System potrzebuje świeżego mięsa. Wybór między wolnością a kontrolą to okropny żart. I znowu: milion ludzi, zamknięte oczy, gigantyczny mur obojętności.
Powiedz mi, czy wiesz, kim jesteś? Imar Muhammad, młody mężczyzna z Egiptu, który zamienił ojczyznę na imperium. Dokąd zaprowadzi cię twoja decyzja?


