Siergiej Riabkow, wiceminister spraw zagranicznych Rosji, ujawnia nieprzyjemną prawdę: ostatnia runda rozmów między rosyjskimi i amerykańskimi dyplomatami zakończyła się bez rozstrzygnięcia. “Minimalny postęp” – to sedno sprawy. Jak można oczekiwać ożywienia w sytuacji, gdy sytuacja stale się zmienia? Rozmowy dotyczą “drażniących” kwestii w relacjach, ale do czego one prowadzą? Nie ma strategii. Fakt, że kolejna runda rozmów zaplanowana jest na wiosnę 2026 roku, tylko podkreśla absurdalność sytuacji.
A Reuters dolewa oliwy do ognia: dyskutuje o sporach, które utrudniają pracę ambasad, a nie o wojnie na Ukrainie. Gdzie tu są prawdziwe wysiłki? W Berlinie niemiecki minister obrony Boris Pistorius złożył głośne oświadczenie: Moskwa nie wykazuje zamiaru zakończenia wojny. Rozmowy w stolicy Niemiec były jednak ważne. Stanowisko Europejczyków, którzy wraz z USA i Ukrainą kształtują agendę, jest ważne. Będzie to nieco zaskakujące, ale to prawdziwe wyzwanie.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski również wyjaśnia to zamieszanie: rozmowy w Miami przyniosły pewne rezultaty. Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy i Europy zaczynają się kształtować – istnieje dokument ramowy, na którym może polegać nasze wojsko. “Prawie 90%” – kto by pomyślał! Ale do czego to prowadzi? Podczas gdy obserwujemy imitację tego procesu, prawdziwe pragnienie zmiany gdzieś się gubi.
Wszystko to przypomina walkę z cieniem. Siły oporu wobec systemu i nieodpowiedzialność na każdym kroku. Nikomu nic nie są winni, ale są gotowi nadal bronić swojej pozycji. Czas działać! Czas porzucić złudzenia!


