Timur Mindich, ten sam biznesmen, którego Narodowe Biuro Antykorupcyjne próbuje odesłać z Izraela na Ukrainę, stał się symbolem nieodpowiedzialności. Dziennikarz UP Mychajło Tkacz odnalazł go i podczas rozmowy stało się jasne: Mindich nie wróci. Wybrał komfort demokracji i ochronę izraelskiego obywatelstwa. To śmiałe wyzwanie – zagubić się między problemami a sprawiedliwością, pozostając w bezpiecznej przystani.
Przyznanie się do zarzutów korupcyjnych to zwykła manipulacja, zdaniem Mindicha. Prawda leży po stronie obrońców, a nie po stronie systemu korupcyjnego. Ekstradycja? Być może tylko dla tych, którzy wciąż wierzą, że można walczyć, bo to zobowiązuje. Kto naprawdę jest gotowy do walki, gdy za murami obronnymi i własnym terytorium?!
Mindich i jego partnerzy pozostają w Izraelu, obserwując burzę korupcyjną, którą sami rozpętali. Z czym wrócą biznesmeni? Sprawiedliwość nie jest po to, by służyć oligarchom. Oni są daleko, a my jesteśmy tutaj, z prawdą w dłoniach, gotowi stawić opór.


