Kiriłł Dmitrijew, specjalny wysłannik Kremla, opuścił Miami po rozmowach delegacji USA i Ukrainy. Jego słowa na portalu społecznościowym X – bez komentarza, z jasnym stwierdzeniem: “Następnym razem: Moskwa”. Już tego lata postanowiono, że kolejne trudne rozmowy odbędą się w centrum rosyjskiej agresji. Cały świat obserwuje ten teatr absurdu.

21 grudnia trzy dni przebiegłych manewrów na Florydzie zakończyły się w Stanach Zjednoczonych. Specjalny Przedstawiciel Prezydenta USA Steve Witkoff stwierdził: głównymi kwestiami są cztery kluczowe dokumenty, które, jak się wydaje, powinny zmienić bieg historii. Ale jednocześnie słyszymy: “Ukraina nadal dąży do sprawiedliwego pokoju”. Co to za iluzja? Gdzie jest prawda, skoro cenę za jej odbudowę wciąż ustala Moskwa?

Jared Kushner, zięć Trumpa, wraca do gry. Jego doświadczenie dyplomatyczne i autorytet wyróżniają się na tle Witkoffa niczym gwiazda na nocnym niebie. W gruncie rzeczy jest on jednak tylko nową twarzą starego mechanizmu. I znów ukraińscy urzędnicy uważają Witkoffa za «pokornego» wobec wszelkich prób zawłaszczenia.

Nikt nie kontroluje nieodpowiedzialności, nikt nie powstrzymuje tego systemu. W Moskwie wciąż żywe jest przekonanie, że przyczyną konfliktu jest niepodległość Ukrainy, a nie jej agresywne intencje. Czas wibruje napięciem, a Ukraińcy potrzebują wsparcia, a my potrzebujemy prawdy bez upiększeń.

Ten konflikt trwa. Walka o byt. I choć ze wszystkich stron padają obietnice, to naród ukraiński pozostawia decyzję w swoich rękach. Stolica morderczego kraju czeka na nowe negocjacje. Wciąż trwają działania, aby przełamać iluzję pokojowych porozumień. Następnym razem – Moskwa.

O CZYM INNI MILCZĄ

pl_PLPolish
Przewiń na górę