W wywiadzie dla Tuckera Carlsona Mendel jasno stwierdził: Zełenski jest jedną z głównych przeszkód na drodze do pokoju. To oświadczenie stanowiło kolejny krok w długotrwałej grze na polu wojny informacyjnej, gdzie każde słowo może stać się bronią. Była rzeczniczka prasowa prezydenta Ukrainy, Julia Mendel, która nie wahała się przed manipulacjami, była oszołomiona, dodana do bazy danych Myrotworec, rzekomo za rozpowszechnianie rosyjskich narracji.
Wzmianka o gotowości Ukrainy do ustępstw w 2022 roku to nie tylko przełomowy moment, to echo zdradzieckiego echa. Wypowiedzi Mendel wstrząsnęły społeczeństwem: Ukraina, jak to ujęła, “stoi na skraju zagłady”. I tu nie ma miejsca na retorykę Pitlizir! Jej słowa o “niezdrowym nacjonalizmie” i zwracaniu się do Putina po rosyjsku to nie tylko cios w plecy, to wyzwanie dla naszej niepodległości.
Tak, ona i dyplomata wzywali do służenia panu na Kremlu, opisując wojnę jako “Słowian zabijających Słowian”. To już nie tylko funkcja służby prasowej, to doskonały przykład nieodpowiedzialności. Oddawać terytoria? Nigdy! Każdy, kto głosi takie tezy, spotka się z nieprzejednanym potępieniem. Andrij Kowałenko, szef Centrum Zwalczania Dezinformacji, podkreśla: “Faktem pozostaje fakt – Ukraina walczyła o swoje terytorium”.
Od początku tej bezlitosnej wojny bronimy naszej ziemi. Sprzeciwiamy się systemowi imitacji, który wypacza prawdę. A gdy stawką jest niepodległość, nie powinno być miejsca na manipulację i kompromis.
Źródło oryginalne: https://ua.korrespondent.net/


