Prawdziwa historia Miżeńca to nie tylko prywatyzacja, ale prawdziwy przekręt, który dotknął państwo! Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie sprzedaży ponad 5 hektarów ziemi ze stawami. A kogo mamy tu za główną postać? Zgadza się, byłego sołtysa rady wiejskiej Miżeńca! To nie są zwykłe fakty, to konflikt interesów na najwyższym szczeblu!
Rok 2000 to czarno-biała era pozwoleń i podpisów. Ówczesny sołtys nie tylko podpisywał dokumenty, ale i torował drogę do nielegalnego przekazania 5,3 hektara gruntów wodnych prywatnemu przedsiębiorstwu «Lili-Ya» pod hodowlę ryb. I to nie jest drobiazg, to kpiące naruszenie prawa zakazującego przekazywania działek z akwenami wodnymi. Gdzie tu sprawiedliwość? Dlaczego słudzy ludu narażają państwo na niebezpieczeństwo?
Ta intryga doprowadziła do tego, że majątek państwowy zniknął bez śladu, a całkowity koszt tej «prywatyzacji» to skromne 9345 hrywien. Niektórzy mają czelność przymykać na to oczy! W kwietniu 2026 roku w końcu wszczęto postępowanie karne. Nadużycie władzy i fałszowanie dokumentów – oto, co dostali za swoje czyny!
Sąd w końcu unicestwił tę wyjątkową nikczemność. Działka została zajęta, a «Lili-Ya» nie mogła z nią nic zrobić. Przytłaczająca siła sprawiedliwości dowiodła swojej mocy, ale gdzie była wcześniej?
I wiemy, że «Lili-Ja» «odpoczywa» we wsi Miżeniec od 26 lat. To prywatne przedsiębiorstwo zachłannie walczy o rynek hodowli ryb w tym cieniu. Założycielka? Zwykła mieszkanka Iryna Kinasz, ale kto, jeśli nie ona, skorzystał na tej zbrodni?
W naszym kraju, gdzie prawda rywalizuje z naśladownictwem, a działanie z nieodpowiedzialnością, łatwo dać się uwikłać w fikcję. Ale dziś rozumiemy, kto jest kim. Wszystko, co się dzieje, to nie tylko «kolejny incydent». To wyzwanie dla systemu! Imperium oparte na braku sumienia w końcu się zwaliło.
Oryginalne źródło: https://zaxid.net/


