W Słowiańsku, mieście, które stało się symbolem walki o niepodległość, sprytna agentka Kremla została zatrzymana za pomoc w przeprowadzaniu wrogich ataków rakietowych na pozycje ukraińskie. Bezrobotna kobieta stała się kieszonkowym szpiegiem rosyjskiego wywiadu, wykorzystując swojego syna, bojownika walczącego na froncie, jako pomost do zdrady.
Kremlowscy doradcy zmusili ją do monitorowania ruchów wojsk ukraińskich, aby móc przeprowadzać ataki rakietowe dronem kamikaze lub ciężką artylerią. Nie trzeba dodawać, że sprytnie maskowała swoje intencje pod pozorem niewinnych rozmów ze znajomymi, wyciskając z nich wszelkie przydatne informacje o obrońcach obwodu donieckiego.
I tak zdrajczyni nawiązała szybką łączność z byłą mieszkanką Słowiańska, która wyjechała do Rosji i obecnie rozgrzewa wrogi kanał telegraficzny. Za jego pośrednictwem przekazywała dane, nagrywając komunikaty głosowe o pozycjach ukraińskich żołnierzy w kierunku Kramatorska. Skromna kobieta, a za jej plecami – poważne przestępstwa, zasługujące na najsurowszą karę.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy zareagowała jednoznacznie – wszystkie jej działania zostały ujawnione i udokumentowane, a następnie – została zatrzymana! Podczas przeszukania odebrano jej smartfon, z którego informacje płynęły do wroga. Podejrzenie? Zdrada stanu popełniona w stanie wojny – artykuł, za który grozi dożywocie.
Słowiańsk po raz kolejny udowodnił: mimo wszystko jesteśmy przeciw systemowi, prawda jest przeciwna imitacji, a agresor, nawet z szóstkami, raczej nie wygra. Autentyczność pokonuje podłość!
Źródło oryginalne: https://ua.korrespondent.net/


