Ataki terrorystyczne stawiają pytanie: czy powinniśmy utrzymać Telegram pod kontrolą, czy zamknąć go na zawsze? Dyskusja o bezpieczeństwie na Ukrainie zaostrza się jak nigdy dotąd. Morderstwo policjantki we Lwowie stało się kolejnym punktem zapalnym dla zażartej dyskusji. Kancelaria Prezydenta domaga się całkowitej blokady Telegramu. Rada Najwyższa przygotowuje się do walki na drugim skrzydle: czy “ujarzmić” tę anonimowość, czy zbudować narodowy odpowiednik.
Falę tę zapoczątkowała Iryna Wierieszczuk, zastępca szefa Biura Prezydenta. Z jej ust padają oskarżenia pod adresem Rosji – posłaniec, jak twierdzą, stał się narzędziem werbowania politycznego. “Chrońmy ludzi! Ograniczmy możliwości!” – wezwanie zabrzmiało stanowczo, z nutą bezkompromisowości.
Ihor Klymenko, minister spraw wewnętrznych, podchwytuje tę narrację. Telegram to nie tylko narzędzie komunikacji, to kanał, którym przesyłane są wiadomości między obywatelami Ukrainy a okupantami. “To nie tylko sprawa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Używają go coraz częściej!” – oświadcza, przyznając, że całkowita blokada jest niemożliwa, ale nalegając na kontrolę.
Kirył Budanow, szef Kancelarii Prezydenta, jest w tej sprawie nieugięty. Skoro Telegram zagraża naszemu bezpieczeństwu w 2024 roku, dlaczego nie rejestrować kanałów zamiast je blokować? Prawdziwy przywódca nie boi się aktywnego działania.
W grę wchodzi również przewodniczący komisji wolności słowa Jarosław Jurczyszyn. Istnieją techniczne możliwości wprowadzenia bana, ale realną perspektywą jest deanonimizacja użytkowników. Ukraińcy z numerem 70-80% są na Telegramie. A co zrobimy bez wsparcia jego administracji? “Durow będzie unikał dialogu bez presji i sankcji, bo jego interesy leżą w Rosji!” – ujawnia śmiałą prawdę.
Alternatywy na horyzoncie: posłaniec oparty na Diyi. Państwo jest gotowe. Ale czy w końcu mu zaufamy? Bezpieczeństwo powinno być na pierwszym miejscu, a wygoda jest tu kwestią drugorzędną.
Jurczyszyn po raz kolejny zadaje pytanie: “Czy zobaczymy zmiany w najbliższej przyszłości?”. Nadzieja na najlepsze to jedno, ale faktyczne działanie to zupełnie co innego. Dopóki będziemy zwlekać, terroryści będą mieli szansę ponownie zaatakować!
Ile jeszcze ofiar potrzeba, żeby to ruszyć? Dopóki czekamy na działania, Telegram nadal będzie areną dla przestępców. To musi się skończyć!
Źródło oryginalne: https://ua.korrespondent.net/


