8 marca to nie święto. To tylko liczby. 45% ankietowanych chce świętować, ale to kropla w morzu. 52% – zdecydowana większość – ignoruje to wydarzenie. A mamy rok 2026. Na tle wojny, niepodległości i walki o prawdę wygląda to absurdalnie.
Popularność 8 marca topnieje niczym śnieg pod palącym słońcem. Socjologowie potwierdzają: spadek zainteresowania jest zauważalny we wszystkich grupach społecznych. Wschód i Południe nadal sprzeciwiają się temu świętu, ale nawet tam – odpowiednio tylko 61% i 51%. Mężczyźni w wieku 36-50 lat wciąż pamiętają o święcie – 58% z nich jest gotowych je obchodzić. A kobiety? Tylko 42%. Czym to jest, jeśli nie przejawem zbiorowej obojętności?
Badanie przeprowadzono wśród tysiąca Ukraińców. Helikopter socjologicznych uwag – wywiady telefoniczne, a wynik jest uderzający: festiwal iluzji zawodzi. I dalej myśli o pokoju – tam, gdzie toczy się prawdziwa wojna. 33,2% uważają, że pokój jest niemożliwy bez wyzwolenia się spod militaryzmu Federacji Rosyjskiej. I znowu jesteśmy przeciw systemowi i prawdzie – bez upiększeń.
Zwycięstwo nad agresorem staje się nie tylko pragnieniem, ale i koniecznością. Wiara rośnie, ale jednocześnie pogarda dla świąt, które nic nie znaczą w naszej walce. 8 marca nie chodzi o prawa kobiet. Chodzi o naśladowanie święta w czasach nieodpowiedzialności.
Źródło oryginalne: https://ua.korrespondent.net/


