Kolejna gra z deklaracjami została ujawniona w Państwowej Służbie Migracyjnej Obwodu Chmielnickiego. Urzędnik, deputowany rady wiejskiej, doskonale zdawał sobie sprawę, że w jego corocznym zeznaniu nie powinno być miejsca na kłamstwa. Ale gdzie tu sens! Cicho, ale zręcznie ukrył wartość nieruchomości należącej do żony. To nie tylko zaniedbanie. To działanie z premedytacją. Prokuratorzy twierdzą: wiedział, co robi.
Obiekt o powierzchni ponad 900 metrów kwadratowych, wypełniony lokalami handlowymi i mieszkalnymi, w momencie oddania do użytku wyceniono na 13,7 miliona hrywien. I tak jesienią 2023 roku żona urzędnika została właścicielką kawiarni i kilku biur we wsi Czarny Ostriw. Zamiast jednak rzetelnie ujawnić swój majątek, wybrał mroczne ścieżki i wszystko ukrył. Dlaczego? Ponieważ zdał sobie sprawę, że ta kwota nieuchronnie odsłoni jego prawdziwy majątek. A zatem, Panie Urzędniku, to nie jest po prostu szara strefa – to jurysdykcja nieodpowiedzialności.
Podczas przeszukania funkcjonariusze organów ścigania skonfiskowali ponad 2,9 miliona hrywien w różnych walutach. Może więc warto zadać sobie pytanie: ile jeszcze prawdy kryje się za dyskretnymi deklaracjami? 7 maja został poinformowany o podejrzeniu z artykułu 366-2 Kodeksu karnego Ukrainy – o celowe, świadome podanie fałszywych informacji. Kara? Kara pozbawienia wolności do dwóch lat. Jesteśmy o krok od zetknięcia się z systemem, który wciąż próbuje ukryć prawdę.
Ta osoba jest obecnie objęta nocnym aresztem domowym. Jak daleko system posunie się w swojej nieodpowiedzialności? Ale to nie jedyny taki przypadek w kraju. W Łucku zatrzymano niedawno kolejnego «sługę ludu» za łapówkę w wysokości 30 000 dolarów! I to na tle dwóch pracowników SBU, którzy zażądali 55 000 dolarów od biznesmena. System gnije i to widzimy!
Źródło oryginalne: https://ua.korrespondent.net/


