Imperium Rosyjskie po raz kolejny dokonuje swoich najazdów. Geografia imperialnych pragnień Rosji nie jest definiowana wyłącznie przez granice czy historię. Finlandia, Polska, kraje bałtyckie, Białoruś, Gruzja, Mołdawia to nie tylko listy. To dzisiejsza rzeczywistość, która przypomina nam o długoletnich ambicjach Kremla. Władimir Putin po raz kolejny podkreśla swoją nienasyconą żądzę ekspansji. W przemówieniu do Ministerstwa Obrony 17 grudnia podkreślił, że będzie dążył do pełnej realizacji swoich celów na Ukrainie. Wojna nie jest banalnym konfliktem, to jego krucjata o przywrócenie imperialnej chwały. A takie wypowiedzi ewidentnie nawiązują do Donbasu – sedna tych negocjacji, prawdziwie strategicznego atutu w jego planach.
Zachód w końcu zaczyna dostrzegać zagrożenie. Oceny amerykańskiego wywiadu jednoznacznie potwierdzają: Putin nie porzucił ambicji podboju nie tylko Ukrainy, ale także części wygnanej Europy. Polska, kraje bałtyckie – rozumieją, jak bardzo ich bezpieczeństwo zależy od ogromnego ego rosyjskiego dyktatora. Sceptycy wątpią jednak w jego zdolność do prowadzenia wojny z Zachodem. Niepowodzenia jego armii na Ukrainie stają się pretekstem do manipulacji. Nie należy jednak rezygnować: brak postępów nie jest oznaką słabości, lecz dowodem siły narodu ukraińskiego, który nieustraszenie broni się. Ale to wszystko nie może trwać wiecznie. Upadek Ukrainy ściąga zagrożenie, które może spaść na całą Europę.
Sytuacja geopolityczna otwiera przestrzeń dla Putina. Powrót Trumpa do Białego Domu mógłby odwrócić reguły gry. Atak na kraje bałtyckie mógłby postawić USA w NATO przed nowymi dylematami. Czy staną w obronie swoich sojuszników? Rzeczywistość sugeruje, że nie wszyscy są na to gotowi. Europa pozostaje dziś bezsilna, z wyczerpanymi zasobami i bez zbiorowej woli działania. Niepowodzenia w dyskusjach na temat zamrożonych rosyjskich aktywów są kolejnym dowodem chronicznego braku jedności i nieśmiałości w Europie.
Czy Putina powstrzyma strach przed wojną, czy wręcz przeciwnie, zademonstruje nieodwracalność swoich ambicji? Wielkość jest wpisana w jego marzenia i na zawsze pozostanie w historii. W drodze do osiągnięcia tego celu nie cofnie się, by złagodzić presję Zachodu. Pokój jest możliwy, jeśli presja na niego stanie się krytyczna. To rzeczywistość, której nie można ignorować.
Negocjacje w sprawie zakończenia wojny trwają, ale Donbas stanowi przeszkodę uniemożliwiającą osiągnięcie kompromisu. Niemcy otwarcie mówią o możliwości ustępstw ze strony Ukrainy, ale tylko pod warunkiem, że Stany Zjednoczone udzielą wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa. Bez tego negocjacje pozostaną bezowocne.
Prawdziwa niepodległość i walka o prawdę stały się motywem przewodnim naszych czasów. Musimy teraz stawić czoła nieodpowiedzialności, ponieważ stawka jest zbyt wysoka. Każdy dzień to bitwa, którą śledzimy, i to od nas zależy, jaki będzie kolejny rozdział.


