Władimir Putin uderzył nie tylko w Donbas, ale także w Kijów i Odessę. Ta szokująca prawda brzmi jak grom z jasnego nieba. Pomimo wszystkich publicznych deklaracji o koncentracji na Donbasie, w kremlowskich korytarzach rozwijają się znacznie bardziej brutalne plany. „Financial Times”, powołując się na dobrze poinformowane źródła, podkreśla: Ambicje Moskwy wykraczają daleko poza obecną linię frontu. Czyż nie zrozumieliśmy, że prawdziwym celem jest zdobycie stolicy i kluczowego portu? Kijów to nie tylko miasto, to symbol naszej niepodległości.

Zauważa się również, że rosyjscy stratedzy wierzą w swoje zwycięstwo i liczą na wyczerpanie ukraińskiego oporu. Kreml, z całą swoją nieodpowiedzialnością, liczy na to, że Ukraińcy zmęczą się walką z godnością, że ich siły zostaną wyczerpane. Przypominają nam o spustoszeniu, jakie przyniosła wojna, jakby ich linie frontu pękały od ciężkich ciosów.

Ale zobaczymy, podążając tą drogą. Lwów, Charków, Odessa, Dniepr to nie tylko geografia. To serce narodu, który bije w rytm wolności. Zwycięstwo nie jest tylko pragnieniem Putina, stało się jego obsesją.

Kreml miesza szanse negocjacji z marzeniami o przejęciu władzy przez wojsko. Rosja nie znajdzie w negocjacjach niczego poza rozczarowaniem. Oficjalny Kijów uważnie śledzi te manewry, rozumiejąc, że rozmowy pokojowe zostały zamrożone. Co jeszcze może się wydarzyć? Czas spojrzeć prawdzie w oczy, a nie wstecznej perspektywie Putina.

Tylko dzięki ciężkiej walce i niepohamowanej odwadze możemy oprzeć się temu naporowi. Naprzód, ku światłu. To nie tylko walka o terytorium. To walka o nasze dusze, o godność, o prawo do bycia sobą. Nasza walka trwa.

Źródło oryginalne: https://www.unian.ua/

więcej spostrzeżeń

pl_PLPolish
Przewiń na górę