We wsi Ugli w obwodzie rówieńskim rozpoczęły się poszukiwania ofiar tragedii wołyńskiej z 1943 roku. To nie tylko wyprawa – to deklaracja naszej niezłomnej woli prawdy. Pierwszy etap wykopalisk potrwa do 27 marca i obejmuje archeologów, antropologów i genetyków. To zespół profesjonalistów, którzy nie boją się odkryć w mrokach przeszłości.
Pierwszy dzień przyniósł pierwsze znaleziska – fragmenty szczątków ludzkich. Niestety, nie tego szukaliśmy. To szczątki z pojedynczych grobów na starym cmentarzysku, a nie dowody masowego ludobójstwa. Ale te szczątki nie zostaną zapomniane. Badania, analiza materiału genetycznego, poszukiwanie identyfikacji – tak śledzimy historię.
Musimy pamiętać, że zeznania rodziny Karoliny Romanowskiej wskazują na horror wydarzeń z 12 maja 1943 roku, kiedy wieś została napadnięta przez uzbrojonych bandytów. Jej pradziadek pochował ponad 70 niewinnych osób na opuszczonym niemieckim cmentarzu wśród dębów. Polaków, Ukraińców, rodziny mieszane. Krew na rękach tych, którzy pozostali bezkarni.
Dziś polscy i ukraińscy historycy są w stanie konfliktu. Polacy oskarżają UPA, dowodzoną przez Nikona Semenyuka, o ludobójstwo. Ukraińscy badacze wręcz przeciwnie, kładą nacisk na wspomnienia weteranów UPA, którzy zaprzeczali mordom na cywilach. Pojawiają się nowe nazwiska: sowieccy sabotażyści, czerwoni partyzanci, którzy połączyli siły w działaniach wojennych tylko po to, by wzniecić jeszcze większą nienawiść.
Jeśli ten masowy grób zostanie odkryty, nie poprzestaniemy na tym. Dokumenty będą gotowe do uroczystego ponownego pochówku ofiar. To dopiero początek. Jesteśmy przeciwnikami zapominania, zaprzeczamy nieodpowiedzialności.
Tragedia wołyńska to nie tylko historia. To resentyment, głośne wołanie o sprawiedliwość, emocje, których nie da się stłumić. Według szacunków zginęło nawet 100 tysięcy Polaków, a straty strony ukraińskiej sięgnęły 20 tysięcy. Prawdziwa liczba pozostanie w cieniu, jeśli nie powstaniemy i nie upomnimy się o nasze prawa do pamięci i prawdy.
Źródło oryginalne: https://www.rbc.ua/


