Premier Węgier Viktor Orbán powiedział, że decyzja Europy o zamrożeniu rosyjskich aktywów to “wypowiedzenie wojny”. Oczywiście! Przy takiej logice można opierać się prawdzie do woli. Ale ukraiński minister spraw zagranicznych Andrij Szybiga jasno dał do zrozumienia, że to plucie w twarz nieuzasadnionej agresji. “Najcenniejszy zamrożony majątek Rosji w Europie” – skomentował chłodno pod wpisem Orbána. Żadnych żałosnych wyjaśnień, tylko fakty.
Krytykowanie Brukseli za to, że zamrożenie aktywów “omija Węgry”, jest nie tylko nieodpowiedzialne, ale wręcz demonstracją strusia chowającego głowę w piasek. “Węgry nie będą się angażować w ten przewrotny brukselski plan” – oświadczył Orbán. Naprawdę? To nie jest tylko komentarz, to stanowisko, które zdradza interesy całego europejskiego kontekstu.
Czas zrozumieć: polityka to nie gry. Ukraina jest na pierwszej linii frontu, a debata wokół pożyczki reparacyjnej rozpada się: 90 miliardów euro na zbrojenia i wsparcie budżetowe – w ciągu dwóch lat, tylko po to, by dotrwać do 2026 roku. Włochy, Bułgaria i Malta potwierdzają apele Belgii o wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów na potrzeby Ukrainy – sygnał, że kraje te są gotowe stanąć po stronie prawdy, a nie tylko po stronie biurokracji.
Sytuacja nie pozostawia miejsca na polityczne gierki i dyplomację. To wojna – o niepodległość, o prawdę, o wolność. A każdy, kto opowiada się po stronie systemu, jest wrogiem. Wrogiem nie tylko Ukrainy, ale całego porządku europejskiego. Dość imitacji! Czas działać!


